niedziela, 1 marca 2015

Smoothie z awokado, jabłka i mandarynki


Dobre smoothie nie jest złe :) Jakiś czas temu miałam ochotę na smoothie z awokado, które zalegało mi z kilkoma innymi owocami w koszyku. Buszowałam w internecie za jakimś ciekawym przepisem, ale większość była albo ze szpinakiem, albo z innymi składnikami, których w posiadaniu akurat nie byłam. Tak więc postanowiłam zaryzykować i wrzucić do blendera akurat to co miałam. Szczerze mówić to aż bałam się tego później spróbować, bo nigdy nie wiadomo, z takiej przypadkowej mieszanki wyjdzie. Spróbowałam i wyobraźcie sobie, że tak mi zasmakowało, że od tej pory to moje ulubione smoothie i pijemy go niemal codziennie! Co jakiś czas wypróbowuję nowe przepisy, ale ten póki co pozostaje numer jeden. Natomiast jeśli wy macie jakieś sprawdzone, to od razu możecie wrzucać w komentarzach. Na pewno przetestujemy. No to co, ciekawi przepisu? :)

czwartek, 26 lutego 2015

Al Mamzar Beach - Dubai

To co, zaczynamy relację z Dubaju! Gotowi? :) No to zapinajcie pasy i lecimy! Już w samolocie przebieram nogami, lot dłużył mi się okropnie. Kiedy wreszcie zobaczę te wyspy palmowe? Czy w ogóle zobaczę je z lotu ptaka, a może przy odrobinie szczęścia zobaczymy też jakieś drapacze chmur? Obyśmy tylko o nie nie zahaczyli lądując :) Aparat miałam w pogotowiu, bo pilot właśnie zapowiedział, że będziemy lądować wprost nad palmą. Jupppi! Nawet okazało się, że siedzimy z dobrej strony (z lewej) i jest, widzę tę ogromną palmę, lecimy wprost nad nią, tylko zaraz zaraz, czemu ona pusta, myślałam, że obie palmy są zabudowane, a ta nad którą lecimy to kupa piasku...buuu...no nic, pewno ją kiedyś zabudują. Ponieważ lecimy pod słońce, zdjęcia wyszły beznadziejne. Wylądowaliśmy mięciutko. Wchodzimy na lotnisko i pierwsze wrażenie, jak tu pusto, cicho i spokojnie. W okienku wizowym uśmiecham się nieśmiało do pana, ten wbija pieczątkę, odwzajemnia służbowym uśmiechem i jesteśmy w Dubaju! Pierwsze wrażenie, jakiś taki dystans może nawet trochę respekt. Obok nas przemykają Szejkowie w pięknych białych dishdashah (poprawcie mnie jeśli ta biała sukienka inaczej się nazywa). Wyglądają, tak czysto, wręcz niewinnie. Materiał szykowny, bez ani jednego zagięcia, jakby właśnie z pod żelazka wyszedł. Wszędzie czysto, aż się błyszczy. Wsiadamy do autobusu, który zabiera nas do naszego hotelu. Już prawie zapomniałam jak to jest wygodnie, mieć transport z lotniska do hotelu.

poniedziałek, 23 lutego 2015

Sardynia - Poradnik

Kiedy jechać - na Sardynię możemy się wybrać w zasadzie od maja do października. W maju temperatury wahają się w okolicach 23-25 stopni, więc jeśli nie macie żadnego pomysłu na weekend majowy, Sardynia będzie jak znalazł. Wakacje szkolne to oczywiście szczyt sezonu i wysokie temperatury. Ci co muszą wybrać ten termin ze względu na dzieci muszą liczyć się z tym, że ceny nie będą przyjazne. Po sezonie ceny kwater, oraz przelotów spadają o połowę, a nawet czasami więcej. No i oczywiście będzie gorąco. Jeśli chcecie bardziej aktywnie spędzić czas, to polecamy wrzesień. My byliśmy w ostatnim tygodniu września i po pierwsze temperatury były idealne. Tylko w pierwszym dniu mieliśmy kilka godzin deszczu, po południu wyszło słonko, a później już była piękna pogoda. Ceny jak na Sardynie po sezonie naprawdę rewelacyjne.

piątek, 20 lutego 2015

Miedź

Wiecie co mnie najbardziej zachwyciło w trendach na wiosna/lato 2015? MIEDŹ! Tak, zauroczyła mnie na tyle, że kiedy zobaczyłam tę torebkę i bluzkę w Zarze, to musiałam przygarnąć :) Uwielbiam ten kolor i coś mi się zdaje, że na tym jeszcze nie koniec. Chodzą mi jeszcze po głowie buty :) Już nawet jedne mam na oku :) Najchętniej wprowadziłabym ten kolor też do naszego domku, ale pewno się domyślacie, że Marcel wystawił by mnie z walizkami za okno jakbym znowu pozmieniała wszystkie kolory :) Poczekam jeszcze chwile :) Może do lata :) No, to dziś taki już troszkę wiosenny zestaw, na zewnątrz jeszcze ciut na niego za zimno, dlatego fotki z domu. A, no i chyba w końcu znalazłam fryzjera, który umie się porozumieć z moimi lokami :) Fryzurka świeża, zdjęcia zrobione zaraz po powrocie od fryzjera, więc na ostateczną opinię muszę poczekać do kolejnego mycia. Wtedy będę mogła ocenić, czy ten owy fryzjer będzie tylko kolejnym, czy też zaprzyjaźnimy się na dłużej :)

wtorek, 17 lutego 2015

Burgery z indyka z kaszą jaglaną

Mam dziś dla was kochani coś mega pysznego i zdrowego! Danie na co dzień i od święta, na zimę i na lato. Dla dwojga i dla przyjaciół. Nie wiem czy wam kiedykolwiek pisałam, ale do nas średnio raz w tygodniu na obiad wpadają goście. Dlatego często szukam takich dań żebym mogła sobie je wcześniej przygotować, a kiedy już goście przyjdą to żeby nie stać w kuchni, tylko cieszyć się ich obecnością. Dlatego też dania, które mogę przygotować wcześniej, a przy gościach tylko wrzucić na patelnię są dla mnie idealne. Taki jest właśnie ten przepis, wszystko można wcześniej przygotować, sałatka jest dobra na zimno jak i na ciepło. Obiecuję, że jeśli raz zrobicie to wskoczy do waszego stałego menu, tak jak i wskoczyło do naszego :) Przepyszne grillowane burgery z indyka podawane z kaszą jaglaną. Dlaczego warto jeść jaglankę pisałam wam już TUTAJ. Zatem do dzieła. 

piątek, 13 lutego 2015

Alghero

Siódmy i ostatni dzień na Sardynce, to już w zasadzie sam przejazd z San Teodoro do Alghero. Ponieważ mamy dość spory kawałek do przejechania, bo ponad 150 km zbieramy się zaraz po śniadanku. Jakichś większych przygód w tym dniu nie mieliśmy, no może poza jedną małą ale o niej za chwilkę, dlatego w poście zawarłam trochę ciekawostek o tej uroczej wysepce. Mam nadzieję, że relacją jak i zdjęciami zachęciłam was do odwiedzenia tej wysepki, która jak na mój gust jest troszkę niedoceniana. Mało się o niej pisze, mało mówi, wszyscy jeżdżą na plażę na Kanary, kiedy dla mnie Sardynka jest o niebo piękniejsza, a już na pewno jeśli chodzi o plaże i malutkie wręcz prywatne zatoczki.

wtorek, 10 lutego 2015

Swojskie warzywko

Jakiś czas temu pisałam wam, że pozbyłam się z szuflady wszelkich kostek rosołowych, warzywek, weget i innych przypraw, które zawierają glutaminian sodu, rafinowany cukier, inozynian disodowy i szereg innych dodatków zaczynających się na literkę E. Zastąpiłam je swojskim warzywkiem, które jest nie tylko świeże, smaczne, ale przede wszystkim zdrowe. Zrobienie własnego warzywka wymaga co prawda troszkę naszego czasu, ale za to będzie nam służyć na całkiem długo. Do tego sami możemy sobie skomponować jego składniki. Oto mój przepis.