niedziela, 26 kwietnia 2015

Abu Dhabi - Sheikh Zayed Grand Mosque

No to jedziemy dziś do Abu Dhabi z naszymi nowymi znajomymi :) Swoją drogą, to nie źle się nam upiekło, że poznaliśmy na Safari tych Pakistańczyków i nie dość, że mieli takie same plany jak my to jeszcze zechcieli nas ze sobą zabrać. Oczywiście wieczorem trochę nad tym dumaliśmy czy dobrze robimy jadąc z dwoma obcymi facetami tyle kilometrów, no ale jakoś tak wzbudzili nasze zaufanie, że w zasadzie szybko te wątpliwości rozwialiśmy. Pobudkę mieliśmy przed 6:00 bo o 6:30 umówiliśmy się, że podjadą po nas pod hotel. Byli punktualnie, nawet chyba przed czasem. Do Abu Dhabi mieliśmy jakieś półtorej godzinki. Na szczęście wcześnie rano nie było żadnych korków więc jechało się szybko i przyjemnie. Zatrzymaliśmy się tylko raz na tankowanie i kawę, którą wyobraźcie sobie nam postawili. Dziwne uczucie, kiedy obcy ludzie nie dość, że biorą cię na własny koszt w podróż to jeszcze nie pozwalają ci zapłacić za kawę. Zaraz po 9:00 docieramy do meczetu Sheikh Zayed Grand Mosque. Żeby uniknąć zakładania abayi, specjalnie na tę okazję założyłam bluzkę z długim rękawem i długą spódnicę i co się okazało, że nie mam nakrycia głowy i tak musiałam założyć to okropieństwo w rozmiarze XXL. No ale jak trzeba to trzeba, tylko, że w dwóch długich rękawach i spódnicach o mało się tam nie ugotowałam :( No, ale co tam ubranie, tak wygląda najpiękniejsza budowla jaką w życiu widziałam!

środa, 22 kwietnia 2015

Wiosenna sesja z brzuszkiem

Wreszcie przyszła do nas wiosna, a wraz z nią pierwsze wiosenne sesje :) Tym razem przedstawiam wam radosną rodzinkę Yayan, Pieter i Annalie. To już nasza druga sesja. Pierwszą robiłam kiedy Annalie była malutka. Teraz ma trzy latka i już za kilka tygodni będzie dumną, starszą siostrą. Prawda, że jest słodka? I jak grzecznie pozowała do zdjęć :) Uwielbiam sesje w plenerze, bo dzieciaki mają więcej swobody, jak się im znudzą zdjęcia to mogą sobie pobiegać, pobawić z tatusiem, w tym czasie mogę się skupić na mamusi i jej brzuszku. Yayan pochodzi z Indonezji, za kilka dni przylatuje jej brat i jedziemy z nim i jego narzeczoną do...uwaga...PARYŻA :) i tam robimy pre-wedding photoshoot :) będzie się działo :) trzymajcie kochani kciuki za mnie i za pogodę!

niedziela, 19 kwietnia 2015

Smoothie - śliwka w czekoladzie

Kto lubi śliwki w czekoladzie? Ja uwielbiam!!! :) Co wy na to, żeby takie śliwki można było wcinać codziennie bez najmniejszych wyrzutów sumienia? Kilka dni temu ukradłam Sznupci świetny przepis na pyszny koktajl o smaku śliwki w czekoladzie :) Zrobiłam raz, potem drugi, trzeci...no i tym samym ten koktajl znalazł się w moich ulubionych :) Nie ma jak zdrowe i pożywne jedzonko :)

poniedziałek, 13 kwietnia 2015

Safari - Dubaj

Dziś w planach mamy tylko Safari, które rozpoczyna się dopiero po południu, tak więc możemy się wyspać do woli, a nawet poopalać przy naszym przyhotelowym baseniku. Właśnie, chyba jeszcze nic nie pisałam o naszym hotelu. Hotel Golden Sands to raczej niskobudżetowy hotel. Relacja ceny do jakości jest bardzo w porządku. Nie ma jakichś fajerwerków, o przepychu tez można zapomnieć, ale jest czysto i wygodnie. Klima działa. Sejf był bezpłatny. Pokój był codziennie sprzątany, ręczniki wymieniane. Położenie jest ok, aczkolwiek na mapie wydawało się, że będzie bliżej metra. Śniadania były jak na cenę hotelu bardzo przyzwoite. Duży wybór ciepłych dań, codziennie się zmieniały. Dużo owoców. Trzeba jednak wziąć pod uwagę, że Golden Sands ma kilkanaście budynków, jedne są starsze, inne nowsze, tak więc i standard może być różny.

piątek, 10 kwietnia 2015

Powiedziała TAK

Pamiętacie mojego posta o sesji na Santorini? KLIK! Po jego publikacji napisała do mnie Kasia, która wymarzyła sobie sesję zaręczynową w Holandii. Przyjechała na święta w odwiedziny do swojego narzeczonego, umówiliśmy się w niewielkim miasteczku o tajemniczej nazwie Urk i tam uwieczniliśmy na zdjęciach romantyczne oświadczyny:) Pogoda niestety nie do końca chciała z nami współpracować, Kasia marzyła o sesji w morzu tulipanów, ale te wyjątkowo w tym roku jeszcze nie zakwitły, wiosny też na próżno było szukać, tak wiec musieliśmy sobie ja stworzyć sami :) Kilka kolorowych dodatków, gałązki dzikiej czereśni zerwane gdzieś po drodze, szampan, który otrzymaliśmy od zupełnie obcej pary Szwedów, którzy odpoczywali na swoim jachcie, czarujący uśmiech Kasi i gotowe:) Ale to jeszcze nie koniec sesji zaręczynowych, bo mam dla was w zanadrzu jeszcze dwie, ale o tym już w następnych postach, których w tej tematyce przewiduje tutaj więcej :) Tym samym zapraszamy do Wiatrakowa wszystkich, którzy mają ochotę na niepowtarzalną sesję w naszym wykonaniu, a Kasi i Andrzejowi jeszcze raz dziękujemy za przemiłe popołudnie oraz zgodę na publikację zdjęć :)

wtorek, 7 kwietnia 2015

Smoothie z awokado, bananem i pomarańczą

Dzień dobry robaczki :) Wielkanocne obżarstwo minęło, można zatem wrócić do zdrowego jedzonka :) Choć muszę wam przyznać, że u nas nawet w święta wszystko co pojawiło się na stole było w miarę zdrowe i pożywne. Żadnych ciast z masami, bo u nas nikt ciast nie jada, ale za to był pyszny czekoladowy deser :) Mam dziś dla was kolejną propozycję na pożywne smoothie. Idealnie sprawdzi się jako zdrowy zapychacz pomiędzy lunchem a kolacją. 

poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Dubai Mall

Piąty dzień w Dubaju zapowiadał się bardzo ekscytująco! Chyba jesteśmy jednymi z nielicznych podróżujących, którzy będąc w tym mieście tydzień, dopiero piątego dnia udają się do największych atrakcji :) Tak jakoś wyszło, trochę przypadkiem, trochę celowo. Generalnie planując pobyt w Dubaju starałam się robić tak, żeby nie jeździć dwa razy w te same miejsca. Po pierwsze oszczędność czasu, po drugie pieniędzy, bo jak wiadomo odległości są tam spore, a taksówki wcale nie takie tanie jakby się wydawało. O tym, że dopiero dziś dotarliśmy do Dubaj Mall, który skupia jedne z największych atrakcji, zadecydowały bilety na Bujr Khalifa, które zakupiliśmy dwa tygodnie przed wylotem i po prostu na wcześniejsze dni były już wykupione, ale o tym wspomnę jeszcze za chwilkę. Tak wiec docieramy do Dubaj Mall, czyli największego centrum handlowego Dubaju, w którym można spędzić spokojnie cały dzień, jeśli tylko oczywiście mamy na to ochotę. Centrum skupia pod jednym dachem 1200 sklepów i restauracji. Jest czynne codziennie od 10:00 do 24:00. Spacerując mijamy co chwilę Dubajczyków obładowanych samymi markowy torbami. Chanel, Dior, Versace, LV itd. Jedno co mnie zastanawia do tej pory, to kiedy i gdzie zakładają oni te ciuchy, skoro cały czas chodzą w burkach i dishdashah.